Heyy ;D
Wziołam sobie wasze komentarze do serca i napisałam trochę dłuższy rozdział :)
Mam nadzieję że Wam się spodoba :)Miłego czytania ! :)
Gdy się już przebrałam zeszłam na dół , po chwili byliśmy już pod domem Malik’ów otworzyła
nam kobieta i wpuściła do środka:
- Dzień dobry , nazywam się Trisha Miller a to mój mąż
Yasser Malik . -Przedstawiła się i podała rękę mojej mamie.
- Dzień dobry , milo państwa poznać , jestem Barbara. –
podała rękę pierw pani Trishi a potem panu Yasser .
Mark się z nimi przywitał jak by byli starymi znajomymi a do
mnie pani Trisha powiedziała:
- Ty pewnie jesteś Patrycja.
-Tak to ja .- odpowiedziałam.
-Bastian mówił że jesteś miłą i mądrą dziewczyną.-
powiedziała z uśmiechem.
- No miłą to tak , ale czy tak mądra to nie wiem. –
powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
Wszyscy się w tym momencie zaczęli się śmiać , po chwili pani
Trisha zawołała:
- Chodźcie się przywitać , mamy gości.
- Zaraz.- usłyszałam jakieś głosy.
Po chwili przyszła jedna dziewczyna , wiedziałam jak wygląda bo widziałam ją w
ogródku , podała mi rękę i się przedstawiła :
-Cześć , jestem Daniya.
- Patrycja .- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Będziemy chodzić razem do szkoły , będę próbował Ci pomagać
w nauce ,oczywiście jak będziesz
Tego chciała , wiem ze na początku będziesz miała ciężko ale
dasz radę.
Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć więc zrobiłam uśmieszek i
poszłam do pokoju gościnnego gdzie
siedziała reszta . Po chwili do pokoju wparował chłopak , to był ten co mnie widział
w oknie . Staną przy stole i mnie zmierzył z góry na dół , i
chyba czekał aż mu coś powiem ,
ale po chwili podszedł do moich rodziców , przywitał się , i
wychodził :
- Ej ! ominąłeś kogoś
... - powiedziała Daniya i pokazała na mnie.
Brunet się spojrzał na siostrę a potem ponownie na mnie , myślałam ze mnie
wzrokiem zabije ...
- Zayn. – powiedział i
wyszedł.
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć a bruneta już nie było ...
jego mama chciała cos za nim wołać ale zdecydowała
się tego nie robić. Pomyślałam ze jakiś dziwny
albo co... nasi rodzice gadali tak do godziny 22 o pracy innych rzeczach
które mnie bardzo nudziły więc co chwile szturchałam mamę żeby sobie już iść ,
po jakimś czasie dała za wygraną .
Przy drzwiach:
-Będziesz chciała
jutro wyjść ? –spytała Doniya.
- a o której ? - spytałam .
- koło 16.
Gdy wróciliśmy do domu położyłam się spać.
Rano bardzo późno wstałam, wiec poszłam do łazienki
wykonać codzienne czynności , gdy
zeszłam na dół zdziwiło mnie to, że nikogo nie ma , ale przypomniało mi się że
dziś poniedziałek i to pierwszy dzień nowej pracy mamy , mam nadzieję że jej
dobrze pójdzie. Zjadłam śniadanie chodź to już była godzina obiadowa . Około
godziny 16 przyszła po mnie Doniya.
- Co gotowa już ? –spytała.
- No jasne.
-W sumie to nie ma tu dużo do oglądania , dom koło domu,
uliczni , i niedaleko sklepy.
-Zawsze coś. - powiedziałam i się uśmiechnęłam .
-Wiesz , nie przejmuj się moim bratem , on lubi przebywać ze swoja paczką... –powiedziała.
-aha... no ale on mnie przecież nie zna
, nie wie jaka jestem ,a jak będzie osoby oceniał po okładce to na pewno nikogo
nie pozna ...
- no wiem że Cię nie
zna .. ale od kiedy jest z jedną Jessicą , nie wiem co się z nim stało, ale od tamtej
pory bardzo się zmienił jak można to tak nazwać , to się zrobiła szkolna gwiazdka ... każda na niego leci ..
Umilkła , a ja nie wiedziałam co jej odpowiedzieć, więc
przez cała drogę z powrotem się nie odzywałyśmy . Gdy doszliśmy do jej bramy
zatrzymała się i zapytała:
-Wejdziesz?
-No sama nie wiem, może mama już wróciła... –
odpowiedziałam.
- No chodź nie daj się prosić , napijesz się czegoś.
-No dobra ale tylko na chwilkę.
Weszłyśmy do kuchni , a tam była jej mama i piekła akurat
ciasto a Zayn siedział przy stole i w coś grał.
- O cześć Patrycja, i jak ci się podoba nasze małe
miasteczko ?- spytała.
-A dzień dobry , a ładne ,super okolica – powiedziałam.
-Tak , to się bardzo cisze , za tydzień do szkoły , poznasz
jakieś koleżanki .
- No pewnie kogoś poznam - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Zaraz się ciasto upiecze , Zayn robił więc na pewno dobre
.- powiedziała pani Trisha i spojrzała
się na Zayn’a.
-taa on i dobre ciasto ?? zabawne... to ja lepiej nie będę
próbowała...- powiedziała Daniya i zaczęła
się śmiać , gdy zobaczyła minę Zayn’a od razy spoważniała .
- Daniya ty się lepiej nie odzywaj ,bo to nie ja spaliłem patelnie jak piekłem
naleśniki ... – powiedział z irytowany
Zayn.
-No dobra koniec kłótni , brać ciasto i jeść ! – powiedziała
pani Miller .
- No miała pani racje , bardzo dobre te ciasto. –
powiedziałam i się uśmiechnęłam .
- No to na mnie już czas , będę szła , do widzenia .-powiedziałam
i poszłam do domu.
W domu już była mama , bardzo szczęśliwa po pierwszym
dniu pracy , mówiła że ludzie są
bardzo mili. Wpadłam na pomysł żeby w niedziele ostatni dzień wakacji pomalować
mój pokój.
Cały tydzień szybko minął , dziś jedziemy kupić farbę i do tego jadą z nami państwo Malik i
ich córka Waliyah .
W sklepie :
- No dobra to jak robimy ? - spytał się pan Yasser .
-Jak to jak robimy ?- spytała się pani Trisha .
- No kto gdzie idzie...- powiedział.
-Aahha , to my kobiety idziemy na farby i umeblowanie a wy
na wasze śmiecie .- powiedziała i zaczęła się śmiać.
-Ej to nie śmieci tylko cenne przedmioty ! – powiedział pan
Malik i się uśmiechnął.
I tak rozeszliśmy się w dwie strony świata, po 2
godzinach znalazłam odpowiednią farbę ,
nawet pani Trisha znalazła dla siebie ładny
kolor do ich sypialni, czerwień, jak to ujęła taki " sexyy " a ja z
mama zaczęłyśmy się śmiać .
Po niecałych 30 minutach byliśmy już wszyscy w domu .
Poszłam się myć , potem w piżamkę a tu
mama przyszłą mi powiedzieć że Waliyah przyszła, nie wiedziałam czy mam się
ubrać czy jak ale tak wyszłam :
- Ooo cześć , sorry ze tak późno ,ale przyszłam się spytać kiedy będziesz malować ?
-No, myślałam żeby zrobić to jutro po południu , a co ? –
odpowiedziałam.
-A jak chcesz to mogę ci jutro pomoc... – odpowiedziała.
-No jak nie masz co robić , każda pomoc się przyda. –
powiedziałam i się uśmiechnęłam
-no dobra , to będę koło
16.
Wróciłam do pokoju i
szybko zasnęłam.
Następnego dnia rano wstałam
, zjadłam śniadanie, i weszłam na
komputer na którym nie byłam od czasu przyjazdu..
Po obiedzie mama i Mark poszli do jakichś znajomych ,ale to
byli jacyś starsi ludzie około 50-piędziesiątki bez dzieci, to po co ja im tam ^^ , a do tego
Waliyah ma przyjść .
Przed 16 usłyszałam dzwonek do drzwi , otwarłam je i
...




